28 grudnia 2012

Poświątecznie...

Odprężenie maksymalne. Wolę nazywać to w ten sposób, bo mówienie o lenistwie nie jest budujące. Ale fakt, że ostatnie dwa dni pozwoliłam sobie na zawieszenie wszelkiego działania. Czasami za bardzo skupiamy sie na pędzie do przodu, ciągłej spirali obowiązków i takiego strachu przed "marnowaniem czasu". Zapełniamy go czynnościami obowiązkowymi, których nie brakuje, od przysłowiowego prysznica i mycia zębów do czytania, przeglądania prasy, spotykania z przyjaciółmi. O pracy już nie wspomnę i działaniach nadprogramowych. Nie ma w tym nic złego ale nagle zapętlamy się i brakuje nam tchu... Nam... Mogę mówić - sobie, ale myślę, że to nie tylko mój problem. I stało się. Cały dzień nie zrobiłam żadnej konstruktywnej rzeczy oprócz dojadania smakołyków, oglądania Władcy Pierścienia, zabawy z kotami i spania... Myślę o nienamalowanych Aniołach, przeglądam, co też mam do zrobienia jeszcze w styczniu. Oj, braki są spore, ale zabiorę się za nie jutro. A może jeszcze dzisiaj? Zrobię szkice... Tak, właśnie tak to wygląda. Nawet leniuchowanie nie wychodzi mi do końca, bo choć nic nie robię to planuję...Ale złapałam oddech, odprężyłam się po napięciu związanym z wystawą, pracą i świętami. Teraz zostaje jeszcze tylko Napięcie Końca Roku a później Urodzinowe. Skończę 51 lat. Nie wierzę... a jeszcze jedna rzecz nie została dokończona, mam kilka dni... naście właściwie, i muszę ją zrealizować. Zobaczymy...

A teraz... spokój... pozostaję w błogim lenistwie i końcówce filmu. Planami zajmę się później. Muszę nauczyć się leniuchować bez wyrzutów sumienia:)

8 grudnia 2012

Jeśli...

Jeśli jesteś Aniołem - pomóż człowiekowi.
Jeśli jesteś człowiekiem - poproś Anioła o pomoc.
Lilu


7 grudnia 2012

Niech spełniają się marzenia...

Noc. Sprzątam w pracowni i kątem oka oglądam mój ulubiony (polski!!!!) film. "Listy do M".
Już zdążyłam się popłakać, roztkliwia mnie maksymalnie za każdym razem. Zwłaszcza "szczęśliwe finały". Uwielbiam pozwalać sobie na tę słabość jaką jest odczuwanie szczęścia.
Jak to zrobić, by spełniały się życzenia? Trzeba wierzyć i trzeba marzyć, wtedy wszystko się dzieje. I czasami trzeba się w pędzie zatrzymać i zobaczyć obok siebie człowieka, który też ma marzenia.... I dzieją się rzeczy przedziwne, gdy serca się otwierają. Wiem, wiem.... Fikcja filmowa. Ale ja ciągle marzę, że rzeczy dzieją się, gdy na marzenia się otwieramy. Gdy wzywamy Anioła, by swoimi skrzydłami wprawił w ruch wszechświat ze wszystkimi atomami, które poukładają się w przedziwne kombinacje i ułożą w słowa szczęścia, miłości, spełnienia...
Dzisiaj usłyszałam, a właściwie przeczytałam taką wiadomość z pogranicza marzeń spełniających się. Maja zdrowieje, nowotwór wycofuje się. Jeszcze ostatecznie wiadomość do potwierdzenia 14 grudnia, ale ja już dzisiaj tupię z radości nóżkami. Aniołowie, Aniołowie... Kocham Was zawsze, ale gdy spełniacie marzenia tak wyjątkowe, jak to - kocham Was po stokroć... i dziękuję, bo wiem, to Wasze dzieło:)




A teraz ten film. Ryczę na finale za każdym razem. Ciekawa jestem, czy nasza telewizja pokusi się o pokazanie go w okolicy świąt czy znów pokażą Kewina:)? Nie za bardzo się tym w sumie przejmuję, bo i tak nie mam telewizora w domu i będę oglądała co zechcę... ale.
Właśnie. Ciekawe.
I mam takie życzenie, przedświąteczne. Niech spełniają się marzenia. Te o miłości, o zdrowiu, o potrzebie bycia z drugim człowiekiem, o potrzebie dziecka, męża, czułości, wiary... Niech się spełniają...

5 grudnia 2012

Jutro Mikołajki. Sama nie wiem, gdzie podziały się te jedenaście miesięcy. Czas mija tak przerażająco szybko. Na dodatek mam go tak mało na pracę, na malowanie. Ciągle za mało. Ale zdarza mi się niespodziewanie zrobić coś zaskakującego. Tak jak te Aniołki na desce malowane a później cała zabawa to obrabianie zdjęć. Aniołki same pofruną do usa... do moich bliskich i tam będą skrzydłami na szczęście trzepotać. A u mnie zostały impresje tworzone między jedną a drugą praca. Na jutro jeszcze trochę opisów do obrazów, jeszcze przygotować teksty do zaproszenia na wystawę a później spać... i rano... No właśnie, rano spróbuję obudzić się na tyle wcześnie, by to wszystko poukładać. Czas pogania niewidzialnym batem.


3 grudnia 2012


Zaproszenie na razie jest w biegu. A wiecie... to mają być Anielskie wtorki, a więc do Bożego Narodzenia mamy: 4 grudnia, 11 grudnia i 18 grudnia... a później po świętach... To już Nowy Rok 2013. A tak a props... Odwołali koniec świata, a więc będzie się działo i w Nowym Roku:)

W biegu... na wystawy?

Grudzień... A to już grudzień tak zupełnie z zaskoczenia i nie wiedzieć kiedy. Anioły się wysypią z każdego kątka. I te malowane, i figurki, zabawki i... te prawdziwe. Wychodzą na ulice wzywane i przywoływane przez dzieci i dorosłych. Czy to potrzeba czy może taka chwila, ale dzieje się, oj dzieje. Właśnie wróciłam z szybkiego "przygotowywanie wystaw" w dwóch miejscach w Zielonej Górze. Jedno - Charlotte Caffe na al. Niepodległości 11a-b a drugie - Hotel Ruben na Al.Konstytucji 3 Maja 1 A:) Wiadomość szczegółowa dla mieszkańców Zielonej Góry i okolic, bo w tych miejscach od jutra rozgoszczą się moje Anioły z całym kramikiem do spełniania marzeń. Więcej... później. A teraz ufff... przygotowanie plakatów i zaproszeń i niech Anioły działają i niech spełniają;)))

30 listopada 2012

MIĘDZYCZAS....

Andrzejki... Ostatni dzień listopada. Jutro to już właściwie święta. Grudzień jest wyjątkowy. Dla mnie zawsze magiczny, pełen emocji, tkliwy, można nawet rzec sentymentalny. Ale to ostatnie słowo ma jakieś zabarwienie nie do końca miłe, więc zostanę przy magiczny...

Jednak póki co jeszcze mamy listopad, imieniny mojego Brata, którego bardzo kocham, a nie zawsze mam sposobność mu o tym powiedzieć. Tak to jest, ksiądz Twardowski ma rację, spieszmy się z takimi słowami, bo tak szybko dzieją się rzeczy... takie.
Wysnułam nawet, tak przy okazji, teorię, że "ktoś" mi ukradł ostatnie 11 miesięcy, bo nie wiem gdzie się podziały... Tak szybko. Teoria złodzieja czasu zaczyna mi się podobać, ale chcę go przechytrzyć. Dzisiaj - relaks? Nic bardziej mylnego... Malowanie, malowanie, malowanie... Relaks w międzyczasie. To sposób na złodzieja czasu - znalezienie "międzyczasu". Patent jeszcze nie do końca wprowadzony w życie, ale kiedyś spróbowałam zrobić z jednego dnia dwa i eksperyment się udał. Co prawda moje ciało trochę się buntowało (?) ale ponieważ póki co jest mi posłuszne (nie zawsze) dało radę...;). Witaj Aniele na dzisiaj. Pomóż mi znaleźć MIĘDZYCZAS....

Idąc tym tropem w grudniu będziemy szukać "międzyczasu magicznego";)))

26 listopada 2012

A czas mija za szybko...


Spędzam ciężkie godziny nad stroną, ciągle coś dokładam, poprawiam i końca nie widać. Ale mam nadzieję, że uda mi się to jakoś zebrać w ciągu tygodnia i odetchnę trochę. Już tęsknię za pędzlami i farbami a nie mam na nie zupełnie czasu. Dlaczego godziny nie można przemnożyć? Chciała bym...
www.lilu.netgaleria.eu

24 listopada 2012

Anioły na kamieniach...

Kamienie...
Po raz pierwszy pojawiły się na nich Anioły około 1993 roku. Później przerwa i powoli, z przypadku, malowane na prezenty ale w zasadzie ciągle znoszone do domu. Czasami ktoś powiedział, że takie zbieranie kamieni to "znoszenie do domu" problemów, trudu... i takie tam. A ja nadal je przynosiłam i zbierałam gdziekolwiek byłam. Zadziwiają mnie i onieśmielają. Zastanawiałam się, ile czasu TRWAJĄ już na ziemi w takiej formie, czym były wcześniej, co w nich jest. Wiadomo, czym był węgiel na ten przykład ale kamienie?
Ale takie moje, najbardziej moje Anioły na Kamieniach powstawać zaczynają około 2009 roku. Od tego czasu się malują. Więcej lub mniej kolorowe, każdy inny i z różnym natężeniem emocji i intencji.

Idą w świat jako talizmany. Mają takie różne przesłania, czasami już takie się malują. A powstają? Hmmm... śpiewają z kamienia. Gdy biorę go do ręki przypatrując się widzę tam Anioła i zaczynam malować. Czasami jest tak bardzo wyraźny, że nie mam wątpliwości co do jego kształtu. Czasami tylko kolory z lekka zmieniają się, powstają z intencji. Albo Anioł mi podpowiada, gdy waham się. Ale czasami nie potrafię go zobaczyć i wtedy kamień odkładam, na później, i biorę następny.

Teraz przerwa. Nie powstały od wakacji a czas najwyższy, ale ten jest właśnie z sierpnia tego roku. Anioł Trzech Serc. Tak pełen bezwarunkowej i zrównoważonej miłości, że nie ma wątpliwości, co przyniesie komuś, kto go o to poprosi.

Teraz na stronie zamieściłam część kamieni. Traktuję je bardzo osobiście. Kocham i obdarzyłam tą miłością łagodną. Wiele z nich czuję i pamiętam, jak malowałam... Myślę, że ożywiam dzięki moim obrazom drzemiącą w nich siłę i na nowo ją uruchamiam. Niech więc idą w świat i wspierają ludzi w ich działaniach i marzeniach.
Niech tak się stanie.

19 listopada 2012

Hmmm... Kompromisy. Przygotowałam e-kartki dla nieanalogowej części społeczeństwa. Do świąt został już tylko miesiąc, a nauczona przykrym doświadczeniem wiem, ze to mniej niż mało. Czas nabrał kosmicznego przyspieszenia, zagęścił się, zabrał spokój naszej duszy i... zniknął gdzieś. Nagle i niespodziewanie zniknęło ostatnie 11 miesięcy. Przecież dopiero co witałam ten... nowy rok a tu proszę, trzeba będzie go żegnać. Ale wracając do tematu. E-kartki są proste w obsłudze, bo właściewie ja je przygotowuję a Ktoś jedynie musi wybrać, zapłacić małą sumkę, wysłać wg zamówienia nr wzoru życzeń ze swoim podpisem, że to On z rodziną, dziećmi i dziadkami i... kotem na ten przykład. A później już tylko dostaje gotowe, piękne e-karteczki do wysłania ze swojego komputera. Proste, zobaczymy ja zadziała....:)))






18 listopada 2012

Kolejny pracowity dzień i ślęczenie nad stroną. Powoli rozeznaję się w zawiłościach układu strony i sklepu, ale to benedyktyńska praca. Całe szczęście w tak zwanym międzyczasie udało mi się wyjść na chwilę, a później ciężko fizycznie popracować przy szlifowaniu desek pod obrazy. Ufff... a teraz zbliża się godzina 2 w nocy i czasssss spać:) Dzisiejsze efekty - zakładki do książek umieszczone na stronie. Jutro ciąg dalszy i ciągle czeka wersja anglojęzyczna...

17 listopada 2012

eeeee-kartki...




Zbliża się godzina druga, a za moment trzecia... w nocy. Ponoć jest to godzina duchów, ale w sumie nie wiem, bo najczęściej już o tej porze śpię. Chyba, że tak jak dzisiaj znów przyszpiliło mnie przy komputerze. Ten sprzęt pochłania straaaszną ilość czasu i to wcale nie na serfowaniu... Pracowałam. Znów wpadłam na jeden z "genialnych" pomysłów, które nie służą wzbogaceniu się a raczej przedziwnej idei, że warto jest robić fajne rzeczy, ładne i miłe i takie tam... Tak, wymyśliłam eKartki:) Wiem, wiem, wcale ich nie wymyśliłam, ale wymyśliłam moje, anielskie, takie z możliwością wstawienia tam przez kogoś swoich życzeń, podpisania się i wysłania. Na razie jest ich 13, magiczna liczba;) Ale będzie więcej, bo z 11 moich wzorów zatrzymałam się dopiero na 5 i w sumie to chyba nie jest ostatnie słowo. A praca jest tak przyjemna, tak przyjemna... że mogę w nieskończoność. A Tu już następne Anioły wzywają... I nie ma lekko:) Dobranoc Wam już dzisiaj... Idę śnić...
A tu więcej z tej tajemniczej inicjatywy. www.lilu.netgaleria.eu

15 listopada 2012

Anielskie Boże Narodzenie...


Święta, Święta i po... Hej. No jeszcze nie...:)  Ale lubię ten tekst...
Wyjątkowo wcześniej się dla mnie zaczęły w tym roku świąteczne klimaty od przygotowania kartek na Anielskie Boże Narodzenie z moimi rysunkami. Rysowały się oj... A w między czasie w tle słuchałam... nie, nie kolęd ale moich ulubionych filmów.






Na ten przykład "Opowieść wigilijną". Słuchałam, bo na oglądanie nie miałam czasu, ale tak siebie nostalgicznie wprowadzałam w klimat choinek, płatków śniegu, prezentów, stajenki i oczywiście... Aniołów, które to niosły tę radosną wieść.

Później powoli opracowanie i tekst, który już miałam wcześniej... mój.
A dopisek? Cóż, właśnie "zabrałam" go z Opowieści wigilijnej.

Boże
błogosław Każdemu z Nas...



Teraz projekty "pofrunęły"  do drukarni i z niecierpliwością czekam na nie, jak na powrót dzieci. wiecie jak to jest?


Już  lata całe pracuję w tej branży a za każdym razem jest tak samo...
czekam na efekt tego, co wymyśliłam by to dotknąć, powąchać, pogłaskać... Oj tak:)




Ten Anioł na przykład jest jednym z Aniołów Stróżów... Opiekuje się 19 grudnia a nastrój ma już bardzo, bardzo przedświąteczny. Myślę, że strój pożyczył od  Mikołaja, tylko czapka coś mu nie służyła za bardzo i machając skrzydłami po prostu ją zgubił... ale. Za to ma prezenty dla nas, pod warunkiem, że potrafimy z nim rozmawiać.



Rzecz wydaje się prosta, ale przyznajcie się, kto ostatnio rozmawiał ze swoim Aniołem Stróżem? Oj... cisza, cisza... Aż w uszach dzwoni. Tak właśni. Z rozmową jest trudniej, bo ni to strach ni to respekt. Jak tu rozmawiać? A to trzeba, jak z Przyjacielem, który nie ocenia, choć czasami ma ochotę nas "zrugać" za głupotę... No proszę, nawet rym:)


A przecież są cierpliwe te nasze "przyjacielskie, świetliste Istoty" jak nikt. No chyba jeszcze tylko Matka bywa tak cierpliwa....



Jak namalować delikatność? Hmmm... delikatnie... ale wtedy musiałabym malować jak mgłą w świetlisty, słoneczny dzień a to jest mało... kolorowe. Dlatego czasami przesadzam z tymi kolorami?:) Chyba...



 

A tu parę takich delikatnych, eterycznych i zwiewnych Anielskich obrazów. Trochę wspomnień z poprzednich świąt i trochę nowych rzeczy. Właściwie więcej zdecydowanie tych nowych....

I Święta Rodzina, taka trochę bajkowa, dziecięca, ale czyż czasami wszystko nie wydaje się być bajką....? Oj, ta rzeczywistość jest niekompatybilna z naszymi marzeniami, więc czasami lepiej jest marzyć;)





A Anioły niech nam przyniosą nadzieję i Anielskie Święta...
Do zobaczenia:)





12 listopada 2012

Modlitwa wieczorna o szansę...

Aniołowie moi...
Czasami z Wami trudniej, niż bez Was. Chociaż już nie wiem... Tak dawno nie było tego stanu że Was nie ma. Smutek, zmęczenie, naokoło, życie i ludzie wnoszą tyle zamieszania, zgrzytów, chcień-i-niechcień, że mam ochotę czasami rzucić wszystko i uciec. I tu się pojawiacie... Pokazujecie piękno, zapach, muśnięcie wiatru na policzku. I budzę się. Czuję i to jest ta niepowtarzalna chwila, ta, która już nigdy się nie zdarzy...

Noc, koty śpią, przeczytałam blog Mai i ból w piersiach od niemocy. Jak mam pomóc, jak ratować, jak wspierać? Pomóżcie, Aniołowie moi, sprawcie cud, bo przecież możecie. Nie dość cichej modlitwy, nie dość bólu bez słów... Potrzeba krzyczeć, prośby, błagania, całej energii duszy gdzieś ze światów odległych by stały się tu i teraz. Pomóżcie, bo możecie...

Niech za Waszą pomocą stanie się odwrócenie siły, która niszczy na siłę budującą. Niech bezmiar energii spływa jak deszcz majowy ciepły i życiodajny, niech energia kiełkuje jak kwiaty na żyznej ziemi. Sprawcie cud życia i ozdrowienia, bo taka jest Wasza siła... Ja proszę... Nie dla siebie, nie dla korzyści ale dla ważności istnienia Miłości na ziemi.... Ja proszę.... Wyproście u Boga szansę, którą daje w miłości swojej... Ja proszę... Aniołowie Moi Wszyscy...

Anioł Dnia i Anioł Nocy w nadziei kroczą...

11 listopada 2012

Archanioł URIEL

Imię Uriel oznacza: Ogień Boga lub Światło Boga.
Przedstawiany jest z płonącym mieczem, stoi u wrót raju i ogarnia swoim spojrzeniem cały świat podziemia. Mając do pomocy liczne zastępy aniołów zaprowadza pokój na Ziemi. Uriel prowadzi przez sytuacje kryzysowe wyzwalając z zaślepienia, przypominając, co w życiu jest tak naprawdę najistotniejsze. 
Pomaga nam poznać swoje wady i słabości, ale nie chce w nas obudzić poczucia winy. Zachęca do szczerego rachunku sumienia, konstruktywnej samokrytyki i refleksji nad dotychczasowym życiem. Zachęca do konfrontacji ze swoim lustrzanym odbiciem, byś z pozycji obserwatora przyjrzał się sobie. Jest bardzo czułym barometrem Twojej duszy.

To tyle jeśli chodzi o teorię.  Wybrałam dzisiaj tę kartę i tak sobie myślę, że nie bez powodu. Zmierzyć się ze swoim "wewnętrznym podziemiem" nie tylko nie jest łatwo, ale znajduję całe mnóstwo trików, by tego uniknąć. Szczerość wobec siebie? Ha, co jak co ale siebie nie oszukam, chociaż czasami nawet sprytnie mi się udaje zwalać "niezrobienie" czegoś na brak czasu lub nawał zajęć. A tak naprawdę wychodzi małe, pokrętne lenistwo i uciekanie przed zajęciami nielubianymi. Ileż czasu marnuję by później gonić w piętkę...? I tak od dawna. Archaniele... cóż, Ty wiesz, więc proszę Cię pomóż mi, bym w szczerości z sobą nie tylko biła się w pierś ze skruchą ale znalazła siłę, porzuciła tchórzostwo i lenistwo i spojrzała w przyszłość z  czystą, spokojną i jasną wizją...

23 października 2012



I stanęły Anioły murem za mną, by mnie wspierać i ochraniać. A może nie tak? Może ten mur po to, bym się nie cofała i szła do przodu, jak mały żółwik po wykluciu zmierzać do oceanu. Moje małe stópki i kroki nie większe od żółwich wiodą mnie w stronę bezkresu, gdzie wolność i życie. Moje Anioły stanęły za mną murem...

18 października 2012

Anioł Dobrej Nowiny

Październikowe słońce spływa delikatnie na ziemię. Jest szklisto - pomarańczowe. Anioły fruwają po niebie i zaglądają pod płaszcze. Zbliża się pora medytacji, myśli rozbiegane uczesać będzie można.

Tęsknię za Aniołami, za spokojem i kominkiem, za ogniem i ciszą przeplataną tylko szumem morza... Właśnie... Chyba tęsknię w jakiś przedziwny sposób za morzem.

Anioł Dobrej Nowiny. Gdy powstawał nie miał takiego imienia, ono stało się w trakcie odczuwania jego obecności. Dobrej nowiny potrzebujemy wszyscy każdego dnia. W pracy, w domu, gdy syn zdaje egzamin, gdy choruje nasz kot, gdy mamy do załatwienia pilną sprawę. Dobra nowina, dobre wieści... Przywołujmy je w oczekiwaniu, by stały się faktem. Anioł mówi: pamiętaj - Twoje myśli staną się rzeczywistością, myśl więc pozytywnie.

10 października 2012

Archanioł Chamuel....

Dlaczego o nim dzisiaj? Za przyczyną pewnej młodej kobiety, która chce zostać matką. A myślę, że właśnie ten Anioł o potężnej sile kochającego serca, opiekun planety Wenus, jest władny pomóc, i do niego prośbę trzeba wysyłać. Archanioł Chamuel jest kreatorem ludzkich marzeń, jego imię tłumaczy się "Łaska Boża", "Ten który widzi Boga", "Siła Bożego Serca". Gdzie więc jak nie tam zanosić tak delikatnej natury modlitwy o błogosławieństwo. Jego siłą jest ufność i miłość a służą mu Anioły miłości, współczucia i zrozumienia. Światło Archanioła Chamuela ma barwę jasnozieloną przeplataną płatkami róży... Właśnie zapach róży i drzewa różanego przywołuje obecność tego Anioła. Jego kamień to kwarc różowy i zielony fluoryt. Afirmacja anielska: "Jestem miłością i podążam za głosem swojego serca"....

To nie jest obraz Archanioła Chamuela, ale to Anioł, który mu służy, więc dlatego tu jest jego miejsce...

8 października 2012

Jestem na etapie studiowania Medycyny Anielskiej. Książki dr Doreen Virtue.
Przedziwne, jak wszystko układa się w całość, jak zaczyna do siebie pasować. Nawet moja "choroba" która właśnie odchodzi w niebyt.
Czas już ją pożegnać, zrobiła, co miała zrobić żebym zrozumiała, co ja mam robić. Nie łatwo to w skrócie napisać, ale może podołam. Żebym zaczęła pracować z energią i Aniołami potrzebowałam dwóch rzeczy - stałej obecności Aniołów w moim życiu na poziomie świadomym i choroby, potrzeby "naprawienia" stanu rzeczy niechcianego.
Obecność Aniołów stała się faktem, gdy powstawały kolejne obrazy i Anioły przychodziły do mnie. Ziemskie Anioły, bo tak je nazywam (zbieżność z Zielonogórskimi chyba nieprzypadkowa... znów). Dodatkowy aspekt choroby był zasadniczo przyziemnie osobisty. Kondycja organizmu "za dobra" nie motywowała do pracy. A może musiałam zbliżyć się do problemów ludzi chorych nie tylko teoretycznie? Nie wiem. Fakt, że zostało mi zaoszczędzone borykanie się ze stanem uciążliwym tudzież bolesny a jedynie męczący był mi dany... Nauczył mnie pokory i spokoju. Dał świadomość ulotności i słabości a jednocześnie siły (kiedy malowałam Anioły z temperaturą powyżej 38 stopni...)
Tak czy inaczej to już koniec. Jest we mnie silna świadomość zgody na stan całkowitego wyleczenia. Mówiąc oględnie - już nie potrzebuję choroby a nie mam czasu na to, bo będę zajmowała się leczeniem.
Wszystko się łączy i nie ma przypadków, więc idąc tym tropem przeczytam nie tylko tę książkę by z pełną wiarą, świadomością i potrzebą przyjąć łaskę i pomoc Aniołów w leczeniu ludzi na każdym poziomie.


A co z malowaniem? To nieodłączny element terapii. Anioły są światłem i miłością. Światłem we wszystkich kolorach tęczy. Są spokojem i wiarą. Moje malowanie... to nie tylko terapia dla mnie. Była taką na początku ale teraz czas pójść dalej:))))

2 października 2012

Anioł Stróż 2 października
Dzień Anioła Stróża...
Rok temu, 2 października właśnie podjęłam wyzwanie. A może to nie było wyzwanie, może to ochrona przed energią destrukcyjną życia we współczesnych realiach pędu i pogoni za "nie wiadomo czym"... Fakt, że pomysł przyszedł "z góry", zagnieździł się w mojej głowie i namalowałam pierwszego Anioła... To właśnie ten...

I już decyzja namalowania Anioła Stróża na każdy dzień roku była naturalna. Tak się stało. Malowałam... Ale miałam również nauczyć się pokory, że decyzje trzeba rozważać na wielu płaszczyznach. Chciałam je wszystkie namalować w ciągu jednego roku a to okazało się wyzwaniem ponad siły. Choroba, "wredna" i przewlekła przystopowała moje zapędy dając jednak miejsce na przemyślenia, medytację i cierpliwość. Dzisiaj koło zamknęło swój bieg i zaczynam następne. Niech przyjdą następne Anioły. Niech rozmowa z nimi i ich obecność przynosi wiedzę, radość, miłość... Niech z serc Aniołów Stróżów spływa na świat spokój i zrozumienie. Niech Ich twarze przynoszą pogodę w sercu nawet w pochmurne dni...
Wracam do domu i maluję Anioła.:)

Pozdrawiam Was. Pozdrawiam z uśmiechem również Aniołów Stróżów wszystkich... Niech przybywają:)

23 września 2012

Krok po kroczku uzupełniam stronę. okazuje się, że praca jest "koronkowa", ale powoli uczę się i ogarniam całość. Jak zwykle najtrudniej było zacząć. Jak zwykle....




Teraz uzupełniam dział druku, czyli kalendarze, kartki, a zaraz zabieram się za zakładki. Jeszcze leży odłogiem całę mnóstwo prac do wciągnięcia na listę: małych obrazków i obrazów większych A już Anioły tupią nóżkami, że malować czas najwyższy. Mam nadzieję do końca września w miarę możliwości wykończyć stronkę a później malowanie... malowanie... Jeszcze jest około 200 Aniołów tych ważnych, tych Stróżów. A niedługo już ich święto. Muszę jakoś je uczcić.... Na pewno mało oryginalnie - malując od świtu do nocy i w nocy również.... Ech, Aniołowie moi kochani. Dajcie mi siłę, by wszystkie moje plany z Wami związane realizować... krok po kroku....:)

19 września 2012

Ciężko pozbierać myśli i działania po tak intensywnym czasie. W domu piętrzą się kartony, prace do zdjęć walają po tapczanie i podłodze. Najlepiej czują się w tym wszystkim koty a ja póki co balansuję...

17 września 2012


Koniec, koniec, koniec.... Już po winobraniu. Przejście deptakiem i rynkiem nie nastręcza już problemu. Ba! nawet rowerem mogę przejechać;) Jestem zmęczona ale i szczęśliwa. Nie tylko dlatego, że Anioły zadbały o kondycję nieba i w sumie, poza jednym małym epizodycznym deszczykiem niebo darowało nam słońce... i trochę wiatru;) ale również (może przede wszystkim) dlatego, że dopisali ludzie;) Wiem, brzmi zabawnie ale zaraz wyjaśnię. W tym co robię potrzebuję interakcji. Moje Anioły lgną do ludzi, szukają ich bo same są po części "ludzkie" (może dlatego często zamyślone...). Chcą im pomagać, rozmawiać, wspierać i dlatego muszą być wśród nich. Cóż... czasami potrzebują czasu i miejsca, by zaznaczyć swoją obecność, by się pokazać i by KTOŚ o nie poprosił a później ich poprosił o COŚ:) I właśnie na tej hałaśliwej trochę imprezie znalazł się kawałek miejsca, gdzie przycupnęły i czekały cierpliwie na tych, którzy mieli je "zobaczyć". Uwierzcie mi, mimo kolorów płynących z obrazów tudzież wielkości domku nie było to łatwe. Hałas to potężna energia i oprócz tego, że mamy ją naokoło mamy również w sobie. Ale... Zatrzymywali się i dorośli i dzieci, pytali, rozmawiali, opowiadali historie, słuchali i... odchodzili uśmiechnięci z Aniołami... w takiej czy innej postaci. Fakt, że Anioły istnieją jest bezdyskusyjny. Tylko to, że tak trudno ich zobaczyć czasami przeszkadza w udowodnieniu... Ale kto potrzebuje takich dowodów tak naprawdę nie potrzebuje Aniołów:) Dziękuję wszystkim, którzy w te dni znaleźli czas i zatrzymali się na chwilę...

13 września 2012

Winobraniowe zamieszanie... A Anioły spokojnie uśmiechają się z kart i zakładek, z obrazków kolorowych tych małych i dużych. Dzisiaj bałam się o pogodę rano, a powinnam zawierzyć Aniołom. One na moje szczęście z uśmiechem skrzydłami rozegnały chmury, by wyszło słońce. Był to więc dzień pełen tak radosnych i ciepłych spotkań, że serce mi rosło i kwitło, i jeszcze unosiło się jak piórko. I pojawiały się nowe pomysły i nowe obrazy na kolejne Anioły. Teraz jestem zmęczona ale tak pozytywnie po dniu pełnym wrażeń. Jutro będzie anielski dzień... A może dzień Anioła;))))?

27 lipca 2012

Praca nad stroną moją... nową... zajmuje mi bardzo dużo czasu. Siedzę do późna i przebijam się przez tajniki zapisu i umieszczania zdjęć. W sumie fajna zabawa, tylko makabrycznie czasochłonna. Ale będzie efekt, wszystko będzie działało. I strona, i sklep, i galeria... I wreszcie można będzie śledzić moje postępy w jednym miejscu w każdej dziedzinie:))) Teraz zatrzymałam się przy kamieniach. Zabawa... bo jest dużo zdjęć, ale każdy Anioł jest inny a przecież i tak to nawet nie jest pierwszy rząd zastępów anielskich:))) Lubię tę robotę i anioły ze mną;)

25 lipca 2012

Każdego dnia przychodzą, choć nie każdego dnia powstają na płótnie czy też na desce. I te na kamieniu, nie zapominam o nich:) Brakuje już czasu, by to wszystko ogarnąć, więc chyba muszę usystematyzować całość. Przybywajcie...
Każdy ma Anioła, z którym zawsze może porozmawiać. Daje sygnały i czeka ale jakoś tak już jest, że to nie on pierwszy się odezwie. Chociaż często powstrzyma Cię przed krokiem w przepaść do rozmowy się nie spieszy. Bo po cóż ma mówić, póki nie zdobędziesz się na uważność, by usłyszeć jego głos...
Łączenie pracy, rozmowy, aniołów maści wszelkiej... I tych malowanych i tych, które przy malowaniu, i nie tylko, towarzyszą mi. Każdy ma Anioła, z którym zawsze może porozmawiać. Jak z człowiekiem, przyjacielem... albo i lepiej. Anioła nie oszukam, słyszy moje myśli zanim jeszcze je sobie uświadomię. Wie o mnie więcej, nić sama o sobie wiem i to czasami... przeraża. Ale z drugiej strony jak już wszystko wie, to nie muszę przed nim nic ukrywać. I to jest dobre bardzo.

23 lipca 2012

A wszystko się łączy...

26 lutego 2012

Piękny dzień...

Popijając zieloną herbatę z pigwą spróbuję odtworzyć moje myśli z poranka. Choroba nie daje za wygraną ale ja też nie. Jakaś wredna bakteria zagnieżdżając się w oskrzelach męczy i uniemożliwia mi powrót do zdrowia. Normalny człowiek w tym przypadku położyłby się w łóżku biorąc antybiotyki i narzekają na los. Ale do normalności mam nie po drodze, więc poszłam, po pysznej porannej kawie i małym śniadanku, na trening... Właściwie... pojechałam. Walka na bieżni była nierówna. Zastałe mięśnie i niewyregulowany oddech były jak Goliat. Wskazywały na przegraną... Ale potem. Hmmmm... myśli pobiegły w stronę czakr i uporządkowania ich energetycznych kanałów. powoli, konsekwentnie, od czakry podstawy wracając za każdym razem do ziemi i do czerwieni wspinałam się. Wszystkie siedem... Do nieba...;))) Kiedyś opiszę to szczegółowo, bo stało się to moją własną metodą na oczyszczenie kanału energetycznego na poziomie wszystkich czakr. Skutkiem tego odpłynęło zmęczenie, przestał męczyć mnie kaszel i i wysiłek stał się nie tyle do zniesienia co wręcz przyjemny. Poczułam lekkość oddechu i spokój bicia serca. Czary? Nie... energia myśli, coś tak potężnego, że trudno sobie wyobrazić bardziej. A później spokojne myśli o sile słowa. Jak często zapominamy, że słowa to magia. Ęnergia ukryta w nich ma moc niszczenia lub budowania. Tymi pierwszymi nie będę się zajmowała ale powiem o drugich . O sile budowania miłości i szczęścia za pomocą słów... Anioły... Do nich kieruję moje słowa. Są siłą, której nie wykorzystuję jak tej energii myśli. A one czekają cierpliwie jakby samą cierpliwością były. Czekają na moje słowo: proszę... poradź, pomóż, pokaż... porozmawiaj ze mną, wskaż... Potem już tylko czuję słowa i ciepło, które na mnie spływa. Czymże jest ta myśl, która tworzy Moje Anioły? Czyż nie jest tak, że jest ich odpowiedzią na moją prośbę?

Smutny Anioł
Długo malowałam smutne Anioły. Niektóre z nich cierpią niewyobrażalnie, są samotne, ich ciała rozdarte a skrzydła w strzępach. Długo zamykałam uszy na ich głos a serce na ich miłość. Doszłam do momentu, gdy mimo niepewnego głosu zdecydowałam się powiedzieć: jesteście ze mną a ja Was potrzebuję...

HARAHEL

Jest Aniołem Bogactwa Intelektualnego. Jego podopieczni to naukowcy, bibliotekarze, drukarze, pisarze, administratorzy i finansiści. Rozwija zmysł analizy i syntezy. Wprowadza śwadomość na wyższy poziom percepcji, wspomaga w porozumieniu w rodzinie i przyczynia się do rozwoju duchowego. Obdarza takimi cechami jak: siła woli, wytrwałość, poświęcenie w dążeniu do celu, idealizm, odwaga, błyskotliwa inteligencja. Pomaga w rozwiązywaniu problemów finansowych i znalezieniu swojego powołania.

Taniec Aniołów

Taniec Aniołów

Nowy Rok 2008

Nowy Rok 2008